Legendarium Władcy Pierścieni

Niedawno pisałem o uniwersum stworzonym przez J.K Rowling oraz Baśniach barda Beedla. W dniu dzisiejszym pozwolę sobie na kontynuację zagłębiania się w odmęty fantasy, lecz tym razem nie będzie to jeden z dodatków uzupełniających świat magii, w którym poznaliśmy Harrego Pottera. Tym, co postaram się dzisiaj w miarę szczegółowo opisać będzie:

 

Świat Tolkiena

Pewne schematy zdążyły się już na tyle w naszym świecie utrzeć, że raczej pozostaną niezmienionymi (choć kto jednak wie, jako sceptyk, sam nieco powątpiewam w te słowa).
Nie da się jednak ukryć, że słysząc “Tolkien”, na myśl przychodzi stworzona przez niego trylogia Władcy Pierścieni, który w barwnych opisach przybliża nam dualistyczny koncept świata w postaci odwiecznej walki dobra ze złem.

Świat przedstawiony przez Tolkiena nie jest jednak całkowicie czarny bądź biały. Jak wszyscy wielcy pisarze, nie skupia się on jedynie na przedstawieniu określonej historii, która miałaby się ograniczyć do przedstawienia wyłącznie pojedynczego morału. Czytelnik otrzymuje smakowite danie, które w swej różnorodności składa się z wielu czynników – intryg, tajemnic, zdrad, dylematów. Nie brakuje jednak zarazem miłości, lojalności i altruizmu.

Wplecenie w treść książek tej osobliwej szarości nadaje jej realizmu, dzięki której oderwanie się od nich może okazać się kwestią co najmniej problematyczną. Podobnie jak Harry Potter, trylogia Władcy Pierścieni również została przeniesiona na ekrany wielkich kin dookoła całego świata.

 

Ile Oscarów otrzymał Władca Pierścieni?

Osobiście nie kojarzę trylogii (a na dobrą sprawę żadnej serii) książek, która po ekranizacji doczekałaby się tylu nagród, co omawiany tutaj tytuł. Nie sposób się dziwić: fascynująca fabuła uzupełniona została przez zapierające dech w piersiach zdjęcia, poruszającą serce muzykę, a także niesamowite kostiumy zapewnione budżetowej obsadzie.

Cztery dano Drużynie pierścienia – nieśmiertelnej i mądrej, co wskazuje dalszą drogę
Dwa Oscary na ręce Dwóch Wież zostało nałożone, w których halach armie orków i ludzi się starły
I jedenaście… jedenaście dla Powrotu Króla, co o żądzy władzy traktował.

Lecz zostały one zwiedzione, bowiem jeszcze jeden Oscar został wydany
Jeden, by wszystkimi rządzić i w hali sław spętać.

17 Oscarów to całkiem niezły wynik nieprawdaż?

 

Dziedzictwo Tolkiena

Powieści wydane spod jego ręki są bezsprzecznie osobliwe – napisane w niemal archaicznej formie, przepełnione niespotykanymi na co dzień terminami, a także detalami historycznymi. Niektórzy określają je mianem „nie nowoczesnych”, lecz wykreowane przez niego środowisko jest melancholijnym i… pełnym. Można powiedzieć, że powieść wręcz tętni własnym życiem, porywając czytelnika w swe objęcia i pozwalając mu zakosztować go w pełni.

Piękno zawarte między stronami tkwi jednak nie w tej osobliwości literackiej, a motywach straty, poświęcenia, przyjaźni. Będąc swoistym prekursorem fantasy (do tej pory elfy były drobnymi latającymi wróżkami), Tolkien stał się ojcem nie tylko dla stworzonego przez siebie świata, lecz również dla wszystkich następujących, których od tamtej pory zrodziły się setki.

 

“W pewnej dziurze w ziemi…”
Czyli jak się to wszystko zaczęło.

Przed napisaniem władcy pierścieni, Tolkien stworzył jednak inne dzieło literackie – Hobbita. Książka ta również doczekała się ekranizacji, jednakże w nieco innej formie niż przedstawiane do tej pory. O ile w ich przypadku można było bowiem mówić o jakimś stopniu wierności względem treści zawartej w stronach, to Hobbit całkowicie odpłynął od tego tematu. Film stał się całkowicie komercyjnym, zbierając jednak pomimo tego  wiele pozytywnych ocen, zarówno od samych krytyków, jak i oglądających go osób

Podczas swych lat spędzonych na Oxfordzie, Tolkien zapisał w notatce “W pewnej dziurze w ziemi żył Hobbit…”. Będąc ciekawym, czym właściwie powinien być ów Hobbit, a także tego, z jakiego powodu stwór ten powinien żyć w ziemi, autor począł tworzyć historię, która wyjaśniłaby historię niskiego stworzenia, które zamieszkiwało świat, który nazwany został mianem Śródziemia. Wynikła z tego historia, którą Tolkien następnie opowiadał swoim dzieciom na zasadzie baśni, a w 1936 roku przykuła uwagę firmy publicystycznej George Allen and Unwin (obecnie część HarperCollins), która opublikowała ją jako “Hobbit, czyli tam i z powrotem”.

 

Ale jak to – Tolkien i Oksford?
Nie każdy o tym wie, lecz John Ronald Reuel Tolkien początkowo wcale nie celował w zawód w postaci pisarza fantasy. W 1911 roku podjął on studia w zakresie łaciny oraz greki, a także ich literatury. Następnie poświęcił swą uwagę językoznawstwu porównywawczemu, ku któremu się zwrócił pod okiem Josepha Wrighta.

Była to postać równie barwna, co sama jego twórczość – poliglota, żołnierz, poeta, satyryk. Otrzymał różnorodne wiele nagród za całokształt swojej twórczości, a także honorowe doktoraty w Anglii, Irlandii, Holandii, Francji oraz Stanach zjednoczonych.

Przyznane zostało mu także najwyższe wyróżnienie państwowe – Order Imperium Brytyjskiego. Tolkien potępiał idee imperialistyczne, o czym napomknął podczas ceremonii przyznawania nagrody.

Oprócz rozmaitych wierszy, poematów, powieści oraz prozy, człowiek ten doczekał się także wielu publikacji akademickich.

 

Kosmologia Śródziemia

Poświęcając swój czas poszczególnym powieściom fantasy, wyjątkowo często jestem zaintrygowany pewną kwestią – jak wyglądają zagadnienia dotyczące wszechświata określonego uniwersum?

O ile np. wspominany na początku Harry Potter wciągnął mnie po same uszy i jest to seria, do której posiadam niesamowity sentyment, to brakowało mi w niej tego rozwinięcia.

Z niecierpliwością oczekiwałem historii odkrycia magii, swoistego jej uosobienia w postaci istoty o charakterze boskim, czy może nawet odpowiednika buddyzmu (filozofia magii?). Nie twierdzę, że jej brak jest zaniedbaniem – widocznie autorka wyszła z założenia, że jest to jedna z tych kwestii, w której czarodzieje nie muszą różnić się od mugoli.

Być może po prostu zostałem rozpieszczony przez Tolkiena, który budując swój świat nie pozwolił, by niemal każda kwestia nie została dogłębnie omówiona. No ale do rzeczy…

 

 

Pierwsza Era Świata, czyli początek.

Jeżeli zdecydujemy się na opisywanie istot śródziemia, to należy pamiętać, że nad nimi stoi jedna, która za wszystko jest odpowiedzialna, a jest nią Eru Ilúvatar – wszechpotężna istota boska.

Postać ta została przedstawiona w Silmarillionie, którego treść pozwala nam na poznanie „dawnych dni” świata ukazanego w Władcy pierścieni.

Silmarillion skład się z 5 następujących opowieści:

  • Ainulindalë– opowieść o stworzeniu świata przez Eru Ilúvatara,
  • Valaquenta– opis Valarów i Majarów, w tym Nieprzyjaciół,
  • Quenta Silmarillion– opowieść o powstaniu i utracie Silmarilów, trzech cudownych klejnotów stworzonych przez jednego z elfów imieniem Fëanor i będących przedmiotem pożądania Morgotha,
  • Akallabêth– opisująca upadek Númenoru,
  • Pierścienie Władzy i Trzecia Era– opowieść, która streszcza pokrótce wydarzenia z Trzeciej Ery, częściowo opisane w powieści Władca Pierścieni.

Opis początków uniwersum został wydany dopiero po śmierci pisarza – początkowo planował on wydanie zaraz po publikacji Hobbita, jednakże wydawca nie był zainteresowany. Być może okazało się to jednak czymś pozytywnym, gdyż Tolkien po tej odmowie w dalszym ciągu pracował nad dziełem, które planował jeszcze przeredagować, jednakże niestety nie zdążył.

Silmarillion polecany jest jako pierwsza książka do przeczytania, gdy ktoś decyduje się na rozpoczęcie przygody z twórczością Tolkiena, gdyż kompleksowo przybliża on opisany w Hobbicie czy sadze Władcy Pierścieni świat.

Definitywnie jest to lektura trudna, która wymaga od czytelnika skupienia, jednakże zawarte w niej piękno, zarówno opisywanego świata, jak i samych opisów, w pełni wynagradza każdą minutę spędzoną nad jej stronicami.

Comments are closed.