Książka a film

ksiazka-a-film

Często można spotkać się z zapytaniem:

Po co czytać, skoro można obejrzeć film?

Nie chodzi o to, czy film jest lepszy od książki bądź na odwrót, jako że nie da się tego przecież ustalić.

Niechaj każdy z nas wybierze to, co odpowiada mu bardziej. Tutaj natomiast postaram się jedynie nakreślić różnice istniejące pomiędzy treścią pisaną a telewizyjną.

 

Konkretyzacja

Roman Ingarden pisał o niej w kontekście dzieł sztuki, a także dzieła literackiego.

Ingarden zauważa, że każdy z nas podczas lektury danej książki uzupełnia ją poprzez swoją wyobraźnię – czy to jeżeli chodzi o wygląd lasu, charakter postaci, barwę jej głosu.

Jeżeli zdecydujemy się natomiast na obejrzenie filmu, to otrzymujemy gotową konkretyzację – tę, która przedstawiona została przez reżysera. Przedstawia on za pomocą kamery własne spojrzenie, które płynie z jego wyobraźni, która uformowała podczas czytania określony obraz.

Nie sposób jednak nie zwrócić uwagi na to, że film posiada jednak pewne elementy, których nie sposób odnaleźć w książce – nastrojowej muzyki dobranej względem określonej sytuacji oraz tego, że mimika potrafi niejednokrotnie oddać emocje w sposób znacznie bardziej precyzyjny niż choćby najlepiej skonstruowany opis.

Przyjemnym jest również obejrzeć ulubioną postać, która została trafnie oddana na wielkim ekranie.
Mało tego – muszę przyznać, że niejednokrotnie złapałem się na tym, że określona postać została oddana przez aktora w tak trafny sposób, że biła na głowę stworzony przeze mnie w wyobraźni jej obraz.

ksiazki-wyobraznia

 

Pomimo wspomnianych zalet, osobiście preferuję jednak książkę ponad jej ekranizację filmową. Wertowanie papierowych stron posiada swój niepowtarzalny urok, który potrafi wręcz wciągnąć czytelnika w otchłań opisywanego świata.

Jeżeli odniesiemy się zaś do poręczności, to książki definitywnie wysuwają się na prowadzenie.
Pod drzewem, na fotelu obok kominka, podczas podróży pociągiem czy może w relaksującej kąpieli – są w stanie towarzyszyć nam wszędzie. W teorii sytuacja ma się tak samo z filmami, lecz bądźmy szczerzy – oglądanie ich na małym przenośnym odtwarzaczu nieco odbiera przyjemność z tej czynności.

O ile coraz więcej ludzi korzysta z wyjątkowo praktycznych e-booków, to jednak niestety nie posiadają one tej magicznej aury, która towarzyszy szelestowi papierowych stronic.

 

A Ty?
Jak postrzegasz książki oraz ich adaptacje filmowe?

Comments are closed.