Warto przeczytać: Bogowie naszej planety, A. Szarłat i E. Szymańska

by Tomasz "KoZa" Kozioł on 24 sierpnia 2011

Post image for Warto przeczytać: Bogowie naszej planety, A. Szarłat i E. Szymańska

Zdarzyło mi się kiedyś – naprawdę kawał czasu temu – zakupić cały stos polskiej fantastyki z lat 80-tych za jakieś śmieszne pieniądze. Wykonana ołówkiem notka po wewnętrznej stronie okładki przypomina mi, że cena oscylowała w okolicach… złotówki za sztukę. Jak się zapewne domyślacie, żal było ominąć taką okazję. W ten sposób w moje ręce trafili między innymi „Bogowie naszej planety”.

Tomasz „KoZa” Kozioł

Powieść jest osadzona w bliżej niesprecyzowanym okresie, lecz sądząc po opisywanej technologii, zapewne można byłoby strzelać w okolice lat 60-tych XX wieku. Głównym bohaterem jest bezimienny – czy raczej: początkowo nie zdradzający swej tożsamości – mężczyzna, którego pamiętnik właśnie czytamy. Intryga kręci się wokół notatek niesamowitego człowieka, którego znaleziono kiedyś nieprzytomnego w lasach Kanady. Po okresie początkowej apatii, zaczął się z czasem kontaktować z lekarzami na migi, by później w niezwykłym tempie oponować trzy języki i wszystkie nauki ścisłe. Niestety, po roku bytności w sanatorium zmarł, zaś wszystkie osoby, które miały styczność z jego notatkami – również odeszły w niewyjaśnionych okolicznościach. Zdobycie owych zapisków jest właśnie celem głównego bohatera.

Byłem ciekaw, czy przypadnie mi do gustu polskie science-fiction, mające na swoim karku blisko 30 lat. Lektura okazała się, na szczęście dla mnie, naprawdę przyjemna i wciągająca. Powiedziałbym nawet, że „Bogowie naszej planety”, mimo iż zostali zapomniani przez wydawców, są sporo ciekawszą lekturą od wielu współcześnie wydawanych powieści. Muszę też jednak uczciwie dodać, iż ów pamiętnik traci momentami konsekwencje. Raz imiona i nazwy miejscowości zapisywane są skrótami, w celu zachowania tajemnicy, a przy innej okazji te same zagadki są przed czytelnikiem po prostu odkrywane, bez wyraźnego sensu. Ponadto, motywacje postaci pod koniec stają się lekko naciągane, zaś sam finisz robi wrażenie cokolwiek infantylnego. Mimo tych dwóch skaz, warto jednak według mnie spróbować podobnej podróży w czasie i zapoznać się z historią polskiej fantastyki. Sam jestem ciekaw, jakie jeszcze powieści i zbiory opowiadań odkryję.

Autorem tekstu jest Tomasz „Koza” Kozioł. Zachęcamy do odwiedzenia jego bloga.

Warto przeczytać to cykl szybkich, lekkich tekstów. Piszemy o książkach, które po prostu warto przeczytać, które z czystym sumieniem polecilibyśmy znajomym. Szukasz czegoś nowego, dobrego, nietuzinkowego? Śledź nasz cykl, a się nie zawiedziesz! :]

Leave a Comment

Previous post:

Next post: