Co roku Biblioteka Narodowa publikuje raport o czytelnictwie w Polsce. Można się z niego dowiedzieć nie tylko ile książek czyta rocznie statystyczny Polak, ale również jaka część społeczeństwa kupuje książki, jaka jest intensywność lektury i zakupów w ciągu roku, jakie książki są czytane i kupowane oraz jakie są źródła dostępu do nich. Ponad to w 2008 r. zbadano również korzystanie z bibliotek i społeczne oczekiwania wobec bibliotek publicznych. Co prawda nie ma jeszcze na stronach BN.org.pl (ja nie znalazłem) raportu za rok 2009, więc powiemy kilka słów o danych za rok 2008. To też są bardzo ciekawe dane.
Technika
Badanie przeprowadzono na losowej, reprezentatywnej próbie mieszkańców Polski w wieku 15 lat i więcej. Tak więc zgodnie z arkanami sztuki. Techniką bezpośredniego wywiadu kwestionariuszowego w domach respondentów przebadano 1005 osób, maksymalny statystyczny błąd pomiaru wynosił +/–3,1% przy wiarygodności oszacowania równej 95%. Po uogólnieniu wyników na populację całego kraju 1% odpowiada 322 534 osobom w wieku 15 lat i więcej. Bibliotekę Narodową wspierał od strony techniczno-organizacyjnej TNS OBOP.
Czytanie ksiażek
Czytanie książek jest w badaniu określone jako kontakt w ciągu roku przynajmniej z jedną. Nie wiem jak faktycznie „kontakt z książką” przekładał się na jej przeczytanie lub chociaż próbę przeczytania, ale nawet jeśli każdy kontakt kończył się przeczytaniem tej pozycji to dane są zatrważające. 38% badanych zadeklarowało wspomniany kontakt! To oznacza, że mniej niż 4 z 10 Polaków miało styczność z jakąkolwiek pozycją książkową. Bardziej może zasmucić jedynie fakt, że wskaźnik ten był najniższy od początku prowadzenia tych badań – czyli od 1992 roku. Systematyczny spadek tej wielkości od wspomnianego 1992 roku też nie napawa optymizmem. Jeszcze w 2004 roku – czyli 4 lata wcześniej – ten sam wskaźnik był dokładnie 20% wyższy (58%).
Czytelnictwo notuje lekki wzrost w największych miastach – tych powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Pocieszające? Niekoniecznie, ponieważ to oznacza, że spadek ogólnego wskaźnika pozwala myśleć, że w mniejszych miejscowościach musi on spadać zdecydowanie bardziej niż te 20% na przestrzeni 4 lat.
Zgodnie z intuicją badania potwierdzają, że największe spadki notowane są w grupie osób młodych (15-19 lat), pośród osób słabo wykształconych (osoby z wykształceniem średnim i pomaturalnym – spadek o 16%) oraz wśród osób pochodzących z małych miast (do 20 tyś. mieszkańców).
Kupowanie książek
Tu przynajmniej definicja jest jedna – kupowanie ksiażek oznacza zakup przynajmniej jednej pozycji. Zakup co najmniej jednej książki zadeklarowało 23% badanych i tu również został pobity niechlubny rekord lat poprzednich. Spadek od 2002 roku do roku 2008 wskaźnik spadł z 37% do 23%. W ciągu 6 lat zatem 14% Polaków przestało kupować książki! Tu spadek dotknął wszystkich! Trochę sytuację ratują najmłodsi kupując podręczniki.
Właśnie – podręczniki to ciekawy wątek. Zestawienie tych danych z wiedzą, że w grupie badanych jest znacząca grupa osób w wieku szkolnym, które są zmuszane do kontaktu z książkami oraz do ich zakupu to… ile tak na prawdę czytają dorośli Polacy i Polski z własnej woli? Daje do myślenia, prawda?
Resume
Nie chcę analizować całego raportu, ponieważ każdy może go sobie ściągnąć i przeczytać ze strony Biblioteki Narodowej. Ten raport – rok 2009 zapewne nie będzie dużo lepszy – pozwala stwierdzić, że takie inicjatywy jak 52 książki mają sens a propagowanie czytelnictwa ma w Polsce niesamowitą przyszłość przed sobą – niestety.











{ 3 comments… read them below or add one }
Dobry artykuł, przyjemnie się czytało ;) Oby więcej takich artykułów na tym blogu było.
podejrzewam, że i tak za max kilka lat książki zostaną na dobre wyparte przez ebooki. Publikacje elektroniczne przyjęły się na zachodzie i już zaczynają przeganiać książki tradycyjne. Ja osobiście jestem zwolennikiem jednych i drugich. Czas pokaże, czy miałem rację.
Przeczytawszy powyższy artykuł poczułem głęboki smutek. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez książki, bez przyjemności przewracania przeczytanych kart. Nie potrafię powiedzieć ile książek czytam rocznie – pojemność ich jest różna – oszacowałem natomiast, że czytam przeciętnie 50-60 stron dziennie. Zapewniam, że nie zajmuje to tak wiele czasu i tłumaczenie braku zainteresowania książką brakiem tegoż, jest nie tylko nieporozumieniem, ale wręcz kłamstwem.
Oprócz tego nasunęły mi się też inne refleksje: jest w artykule mowa iż społeczeństwo kupuje coraz mniej książek… To trochę rozumiem, rzeczywiście czasy mamy takie, jakie mamy i książka nie może zajmować poczesnego miejsca w koszyku niezbędnych wydatków. Czemu jednak nasz Parlament, wybrani przez NAS posłowie, obłożyli książki podatkiem VAT? Czy jest to naprawdę sposób na łatanie dziury budżetowej? Ciekaw jestem jak wielka kwota zasili z tego tytułu państwową kiesę? Czy ustawodawcy zastanowili się nad tym, że wyższe ceny książek spowodują jeszcze mniejsze nimi zainteresowanie?
A może właśnie o to chodzi? Może rządzącym (wielu z nich żenuje mnie kiedy podczas wystąpień telewizyjnych czy radiowych jąkają się tak, że trudno ich zrozumieć, choć „swoje” przemówienia mają przygotowane przez profesjonalistów) zależy na „produkcji” ludzi niedouczonych, nieoczytanych, takich którzy nie odważą się sprzeciwić się im w czymkolwiek, gdyż nie będą potrafili ze swadą wyartykułować swego z nich niezadowolenia!!! Sądzę, że ci, którzy przegłosowali ustawę o VAT, należą do „chlubnej” większości nieczytających książek.
Na koniec apeluję:
LUDZIE, czytajcie! Jeżeli nie stać Was na kupno książki, zapiszcie się do biblioteki – na szczęście nikomu jeszcze nie przyszło do głowy aby zlikwidować te niekomercyjne placówki, aby podreperować budżet. Czytajcie, jeśli nie chcecie być takimi rodzicami jak pewien tatuś spacerujący z synkiem:
synek – tato, które miasto jest stolicą Polski?
tata – nie wiem synku.
synek – tato, czy Wisła jest największą naszą rzeką?
tata – nie wiem synku.
synek – tato, czy Polska leży w Europie?
tata – nie wiem synku
synek – tato, czy ciebie nie denerwuje, że tak cię o wszystko wypytuję?
tata – pytaj synku, jak nie będziesz pytał, nie będziesz nic wiedział…
Pozdrawiam czynnych i przyszłych książkowiczów
{ 1 trackback }