Przyznam, że nie spodziewałem się takiego sukcesu tej inicjatywy. A jednak. Duża w tym zasługa Pawła Lipca. Paweł, dziękuję!
Wiele osób entuzjastycznie przyłącza się do inicjatywy – tak trzymać! Pojawiają się również inne głosy: dużo pytań, wątpliwości. Czas na kilka wyjaśnień.
Dlaczego 52?
Najwięcej uwag pojawia się co do liczby. Niektórzy twierdzą, że to za dużo, inni – że to za mało. Inni zwracają uwagę, że nie chodzi o ilość, ale o przyjemność z czytania:
IMHO inicjatywa #52książki jest ciut absurdalna. Książki czyta się dla przyjemności, a wtedy wszelkie normy dzienne czy tempo stachanowskie raczej przeszkadzają
Wszyscy macie rację.
Liczba jest umowna. Chodzi wyłącznie o wyznaczenie sobie celu. O motywację, która będzie Was napędzać.
Jeżeli czytacie powoli, wyznaczcie sobie bardziej realny cel np. 12 książek w roku. Ilość ma drugorzędne znaczenie. Możecie np. postawić sobie za cel: czytać przez godzinę dziennie.
Najważniejsze jest to, aby czytać i mieć z tego przyjemność.
„50 stron”
Jeżeli po około 50 stronach książka nie spełnia Twoich oczekiwań, “ciężko” się ją czyta – odłóż ją i sięgnij po inną.
„50 stron” również jest umowną granicą. Nie wiem jak Wam, ale niektóre książki „źle” mi się czyta. Nieciekawie napisana, kiepski styl itp. W takiej sytuacji zniechęcony jedną książką, przestaję czytać w ogóle. Pomaga mi właśnie przerwanie lektury i sięgnięcie po inną pozycję.
Zdarza się, że po jakimś czasie sięgam po taką książkę ponownie i okazuje się, że to świetna lektura, a czasami odkładam ją ponownie.
Robert zauważył, że niektóre książki rozkręcają się dopiero po „100 stronach”. Ma rację. Warto to wziąć pod uwagę. Zanim odłożysz książkę, zapytaj się kogoś czy ją poleca. Może warto trochę się „pomęczyć”.
Rodzaje książek
Pytacie czy liczą się:
- pozycje akademickie czy tylko beletrystyka?
- e-booki?
- książki, które już kiedyś przeczytaliście i czytacie ponownie?
- itd.
Wszystko się liczy! Nie ograniczajcie się w żaden sposób. Czytajcie to co sprawia Wam przyjemność. Sięgajcie po książki z obcych Wam dziedzin. Każda książka coś Wam da. Rozrywkę, nowe pomysły, wiedzę.
Po prostu czytajcie regularnie i miejcie z tego przyjemność!



{ 4 comments… read them below or add one }
Zbyt łatwo i zbyt mocno przywiązujemy się do cyferek zamiast do idei. Zgadzam się, z tym co zostało napisane a co wydawało mi się intuicyjne: nie chodzi o „odbębnienie” określonej ilości książek, ale o zwiększenie ilości czytanych pozycji.
Sam dziś zauważyłem – już po tym jak zafascynowałem się tą akcją – że do tej pory czytałem 3-4 może w porywach do 5 pozycji rocznie. Uważam, że to niesamowicie mało. Sam wyznaczyłem sobie dwie granice: 30 ksiażek w tym roku to absolutne minimum. Cel jaki chciałbym osiągnąć i jaki by mnie satysfakcjonował to co najmniej 52 książki. Pozycji na pewno nie zabraknie! Podejrzewam, że po raz kolejny przeczytam sobie Pana Tadeusza, którego uwielbiam czytać, ale nigdy „nie ma czasu” i pewnie kilka innych pozycji obowiązkowych (nie koniecznie szkolnych).
cieszę się, że te kilka słów wyjaśnienia zostało napisane :) niektórzy poczuli się chyba zamknięci w ciasnych ramach – a przecież był to tylko drogowskaz wyznaczony przez kogoś :)
jeśli coś ma być dla nas nieprzyjemne – po co w ogóle się do tego zabierać? jednocześnie też nie widzę powodu, żeby innych potępiać za to, że decydują się na takie przedsięwzięcie
ja się z chęcią przyłączam – jednak nie chcę ściśle się trzymać zasady, że koniecznie jedna książka w tygodniu – wyznaczam sobie raczej miesięczne cele (których też nie będę się trzymać jakoś niesamowicie kurczowo). najważniejsze to jednak osiągnąć tę magiczną liczbę 52 na koniec roku :)
Jak dla mnie nie powinno się odkładać książki z powodu niezachęcającego początku, wg mojego masochistycznego podejścia to się powinno ją doczytać do końca. Tak jak i film obejrzeć do końca. Aby się dowiedzieć jak beznadziejna ona byla i w przyszłości odradzać wszystkim jej czytanie ;) Złe książki też są dobre ;)
PS: A audiobooki? :P
@Lanooz mówimy o czytaniu – to chyba rozwiązuje problem audiobooków? ;)
Chociaż ja bym je zaakceptował. Jednak po raz kolejny powtarzam – nie chodzi o sztywne trzymanie się reguł, ale o ideę.
{ 2 trackbacks }